A on, aby uzyskać najwyższą formę
A on, aby uzyskać najwyższą formę, musi mieć za sobą pokaźną partię meczów, „naładowane zajęciami akumulatory" - jak zwykli niektórzy, niezbyt pięknie określać odpowiedni stopień wytrenowania. Czyż jednak wolno mu było szukać samousprawiedliwienia? Skoro mu zaufano, powierzono reprezentowanie kraju... Rytm ligowych spotkań, czas dzielony między życie rodzinne, szkołę i treningi nie pozwalały oddawać się zadumie. Zbliżał się czas drugiej próby, tym razem z Anglikami, w Chorzowie. Kilka kapitalnych partii w pojedynkach ekstraklasy' oraz niepowszednie umiejętności sprawiły, że został powołany do kadry na poprzedzające potyczkę z Wyspiarzami spotkania z Jugosławią i Irlandią. W meczu z gośćmi znad Adriatyku nie błysnął pełnią talentu. Następny sprawdzian z piłkarzami z „zielonej wyspy" spędził na ławce rezerwowych. To były dlań najbardziej przykre minuty 1973 roku. Nie szło mu o to, że nie został wystawiony do składu, wszak trener miał prawo do sprawdzenia innych zawodników, eksperymentowania. Nie mógł tylko pojąć dlaczego nikt mu nic nie powiedział, nie wspomniał choćby słowem, że będzie tego dnia „odpoczywał". Czuł się potraktowany jak dzieciak, któremu odmówiono zwykłej porcji słodyczy. Był zdenerwowany, zniechęcony, nie bez wysiłku stwarzał pozory spokoju i opanowania. Czyżby nie miał wystąpić przeciwko Anglikom, gwiazdom Albionu, sławnym, znanym, pewnym siebie?
| |