Ale upraszczając ją do granic przyzwoitości wolno może zaryzykować zdanie, że kultura współczesna jest polem wielkiego teoriopoznawczego triumfu Platona: w matematyce, w naukach ścisłych, w antropologii (tutaj uspołeczniona została - najpierw przez Junga - anamneza), w sztuce. Jeśli nie wniknąć w ową rewolucję filozoficzną, trudno uzyskać syntetyczny obraz którejkolwiek z dziedzin ludzkiej twórczości. Porębski cytuje jednego „ze współczesnych matematyków francuskich", który pierwszeństwo przyznaje terminom pobudzającym intuicję i który popiera zasadę „iż nie docieramy nigdy do esencji rzeczy, możemy mieć jedynie nadzieję na poznanie związków między nimi" (s. 62). Ależ to czysty bergsonizm, niemal słowo w słowo: jak wiadomo właśnie Bergson przyznawał prymat intuicji twierdząc, iż intelekt obejmuje tylko związki między rzeczami. Nie wiem, czy współcześni matematycy francuscy znają Bergsona, możemy jednak być pewni, że w kołach intelektualnych Paryża czytano go i szeroko dyskutowano wtedy właśnie, kiedy rozkwitał kubizm. Nie tylko Bergson szerzył wówczas feno-menalizm i teoriopoznawczy relatywizm: nieco wcześniej Spencer głosił wszem wobec tezę, że poznanie jest zależne od procesów psychicznych, w 1906 r. wyszła główna książka Macha, Erkenntniss undlrrtum (rzeczywistość składa się z elementów, a elementy są wrażeniami), popularność koncepcji świata jako „woli i wyobrażenia" doprowadziła do powstania w Niemczech w 1911 r. Schopenhauergesellschaft. Nie twierdzę, że kubiści rozczytywali się w filozofach.
| |
|