Wspólnie ze Staszkiem Szponarem, który był nam na turnieju opiekunem i z konieczności trenerem, a sam wywalczył w wadze do 75 kg kolejny tytuł mistrza Polski, zdobyliśmy w klasyfikacji drużynowej trzecie miejsce. Chodziłem wówczas do drugiej klasy zasadniczej szkoły zawodowej. W dzień po powrocie, idąc w towarzystwie kolegów, spotkałem jadącego na rowerze trenera Jaszczuka. Zdrajcy! - wołał z daleka. Trzeba było powiedzieć, przyłączyłbym się do ekipy - dodał z wyrzutem. Zsiadł z roweru i serdecznie mnie wycałował. To była największa nagroda za zdobycie mistrzowskiego tytułu. Potem klub pokrył nasze wydatki, a my oczywiście oddaliśmy pieniądze rodzicom".
Po pierwszych sukcesach z jeszcze większą pasją uprawiali zapasy. Po prostu polubili tę dyscyplinę, w której można było wykazać się zręcznością, siłą i odwagą. II-ligowy klub „Karkonosze", szkolący jedynie juniorów, nie był w stanie zagwarantować bliźniakom całkowitego spełnienia ich marzeń. A Lipieniowie mierzyli wyżej...
Postawą i umiejętnościami zwrócili na siebie uwagę na igrzyskach młodzieży w 1967 roku. Zainteresowali się nimi działacze dębickiej „Wisłoki" - Włodzimierz Węgrzyn i trener Czesław Korzeń. Po raz pierwszy nowej publiczności bliźniacy zaprezentowali się w turnieju im. Zb. Cyganiewicza w 1967 roku. Dębicę lotem błyskawicy obiegła' wiadomość o starcie „nowych". Co potrafią?
| |
|